Belgia – “Zawsze zabieram ze sobą ‘Don Bosco’ na boisko: wywiad z Nathanem Verboomenem

Foto: Emy ELLEBOOG

(ANS – Bruksela) – Prezentujemy wyjątkowy wywiad z Nathanem Verboomenem, jednym z najlepszych sędziów FIFA na świecie i pasjonatem Księdza Bosko. Wywiad dla “Don Bosco Magazine” przeprowadził Tim Bex, koordynator ds. mediów i komunikacji salezjańskiej inspektorii Północnej Belgii i Holandii (BEN). W wywiadzie tym Nathan opowiada o swojej przeszłości ucznia, a potem nauczyciela, a dalej mówi o swoim intensywnym życiu sędziego i oczywiście o swoim związku z Księdzem Bosko. Ksiądz Bosko jest bliski jego sercu we wszystkim, co robi.

Był Pan nie tylko uczniem “Don Bosco Haach”, ale także przez dziesięć lat nauczycielem w tej szkole?

Tak. To prawda. Gdy byłem dzieckiem, logicznym krokiem było dla mnie pójście do “Don Bosco Haacht”, ponieważ moi kuzyni tam chodzili, mój brat również, więc było to dla mnie normalne. Jednak chodziłem tam tylko do trzeciej klasy. Potem zmieniłem miejsce zamieszkania, gdzie tego typu szkoły nie było. Poszedłem więc do innej szkoły. Była to decyzja, której dotąd żałuję

Dlaczego Pan żałuje tej decyzji?

Zawsze tęskniłem za “Don Bosco”. W tej drugiej szkole - nie chcę wymieniać jej nazwy - nic nie było dozwolone. Podczas przerwy trzeba było stać nieruchomo na betonowym boisku i to wszystko. W “Don Bosco” można było uprawiać sport, grać w gry i szaleć. Jako uczeń pomagałem nawet sadzić żywopłot wokół boisk piłkarskich. Do tego dochodziły sporty pozaszkolne, biegi przełajowe, biwaki w górach i tak dalej. Tak więc tęskniłem za “Don Bosco”. Nie myślałem, że tak będzie, bo kiedy byłem jeszcze w “Don Bosco Haacht”, czasami nazywaliśmy tę szkołę “Don Prison”. Był to błędny osąd, bo każdy, kto wtedy odszedł, chciał jak najszybciej tutaj wrócić. Doświadczyłem tego bezpośrednio. Nawet jako nauczycielowi nie przyszło mi do głowy, aby uczyć gdziekolwiek indziej poza 'Don Bosco'. Przez krótki czas pracowałem w innej szkole, w zastępstwie kogoś, ale szybko poczułem, że to nie jest miejsce dla mnie.

Tak więc tego błędu, jaki Pan popełnił jako uczeń, nie popełnił już jako nauczyciel?

W rzeczy samej. Ale tak naprawdę miałem sporo szczęścia, że zacząłem w ‘Haacht’. Już w wieku 15 lat bardzo pasjonowała mnie praca sędziego i szybko stało się jasne, że mogę pójść w tym kierunku. Kiedy więc musiałem dokonać wyboru co do przyszłych studiów po szkole średniej, wziąłem to pod uwagę. Zostałem więc nauczycielem wychowania fizycznego, bo to dobrze współgrało z moją ‘pracą’ jako sędziego. W tym czasie właśnie skończyłem studia i ówczesny dyrektor szkoły ‘Don Bosco Haacht’ poprosił mnie, abym przyszedł i sędziował mecz piłki nożnej pomiędzy uczniami i nauczycielami. Podczas kolejnego spotkania zaczęliśmy rozmawiać i był dalszy ciąg: w następnym roku szkolnym zatrudniono mnie jako nauczyciela w ‘Don Bosco Haacht’.

Uczył Pan w tej szkole przez dziesięć lat, jeśli się nie mylę?

To prawda. W ostatnich dwóch, trzech latach było to jednak tylko w mniejszym wymiarze, ponieważ moja kariera sędziowska nabierała pędu. W 2017 roku zostałem półprofesjonalistą, co oznaczało, że musiałem regularnie trenować w ciągu dnia. Następnie w 2019 roku zdobyłem odznakę sędziego międzynarodowego FIFA. Oznaczało to, że musiałem trenować jeszcze więcej, dużo podróżować, a nawet sędziować turnieje poza granicami kraju. Innymi słowy, zdałem sobie sprawę, że moja praca jako sędziego nie była już kompatybilna z moją pracą nauczyciela. Co prawda moi koledzy zastępowali mnie na zajęciach, ale trzeba było podejść uczciwie do tego, to nie mogło tak dłużej trwać. Opuściłem więc ‘Don Bosco Haacht’ i zmieniłem pracę i zacząłem pracować w charakterze specjalisty od żywienia sportowego. Teraz mogę sam ustalać sobie godziny pracy i o wiele łatwiej wszystko zaplanować.

"Pedagogika Księdza Bosko zawsze mnie inspirowała”

Tak więc zna Pan historię Księdza Bosko, nieprawdaż?

Oczywiście!!! Już jako uczeń miałem podstawową wiedzę w tym względzie, a jako nauczyciel jeszcze tę wiedzę dodatkowo pogłębiłem. Brałem też udział w kursie ‘Ksiądz Bosko i jego dziedzictwo’, a nawet przejechałem z niektórymi nauczycielami rowerem z ‘Haacht’ do Turynu. Innymi słowy, przez większość mojego życia byłem zanurzony w kulturze związanej z Księdzem Bosko. Moja babcia miała również dobrych przyjaciół salezjanów, więc już jako dziecko poznałem trochę salezjanów i ich pedagogikę. Styl wychowawczy, który zawsze mnie inspirował, nauczył mnie, że nie tylko samo nauczanie jest ważne, ale że równie ważną rolę odgrywają zajęcia pozalekcyjne. W tej drugiej szkole nigdy nie miałam podobnych doświadczeń. Wszystko, czego doświadczyłem jako dziecko w ‘Don Bosco’ - od sportów pozaszkolnych po biwaki w górach – pomogło mi się rozwijać. Jako nauczyciel lubiłem robić to samo dla moich uczniów, będąc świadomy mojej roli w rozwoju tych ludzi młodych. Ksiądz Bosko to sposób na życie, że tak powiem.

Widać, że ten duch jest nadal w Panu obecny...

Nie tylko u mnie... Widać to również u mojego brata. Jako młody człowiek wyjechał na jedno ze spotkań młodzieży organizowanych przez Zgromadzenie. Wydaje mi się, że to było w Rzymie. Tak więc widać, że Ksiądz Bosko jest ciągle wśród nas. I proszę sobie wyobrazić, że w czasie tej wycieczki rowerowej z nauczycielami z Don Bosco Haacht’ kupiłem w Turynie mnóstwo pamiątkowych długopisów. Używam ich jeszcze teraz jako sędzia.

Naprawdę?

Na boisku zawsze mam w kieszeni na piersi długopis z ‘Don Bosco’. Kiedy więc wyciągam żółtą lub czerwoną kartkę, piszę to długopisem ‘Don Bosco’. Ten długopis zawsze tam jest. Przesąd czy raczej przyzwyczajenie? Nie wiem, ale Ksiądz Bosko zawsze będzie tam jako swego rodzaju ‘anioł stróż’.

Tak więc jako sędzia stara się Pan być po trochu “Księdzem Bosko”?

To nie jest łatwe, ponieważ na boisku ma się do czynienia z zawodnikami, którzy chcą wygrać za wszelką cenę. Chcesz jakoś stworzyć więź zaufania, ale zawsze musisz mieć się na baczności jako sędzia w czasie trwania meczu. To, co mówią zawodnicy, niekoniecznie jest słuszne. Np. domagają się rzutu karnego, chociaż dobrze wiedzą, że im się nie należy. Czy istnieją podobieństwa między 22 piłkarzami a 22 uczniami? To coś zupełnie innego. Jako nauczyciel masz do czynienia z grupą dzieci, z którymi możesz porozmawiać i z którymi chcesz iść tą samą drogą. W tym przypadku możesz również zaangażować się emocjonalnie. Z piłkarzami to już inna historia. Tam musisz zachować emocjonalny dystans.

A czy można mówić również o podobieństwach między uczniami i piłkarzami?

Owszem, są. Na przykład na początku roku szkolnego jesteś nieco bardziej rygorystyczny i zostawiasz mniej miejsca na dyskusję. Dlaczego? Bo musisz się zabezpieczyć i poprawić swój profil. Później zawsze można poluzować lejce. Ale jeśli rozpoczniesz rok szkolny w zbyt permisywny sposób.... to trudno ci będzie utrzymać potem swoją klasę w ryzach! Tak samo jest z piłką nożną. Musisz jasno określić, kim jesteś i gdzie wyznaczasz granicę. Ponadto istnieje jeszcze jedno duże podobieństwo: zarówno nauczyciel, jak i sędzia nie mogą wychodzić poza swoje role. Uczniowie czasami popychają cię do granic możliwości; podobnie jest z piłkarzami. Będą cię testować i próbować wybić cię z rytmu, czekając, aż popełnisz błąd. Trzeba tego uniknąć.

Często sędziemu przykleja się od razy etykietkę “zły”. Czy to nie jest frustrujące?

To prawda, ale w piłce nożnej nie chodzi o sędziego. Im mniej się o nim mówi, tym lepiej. To banał, ale to prawda. Ludzie nie przychodzą dla mnie, przychodzą dla zawodników. I bądźcie pewni, że my sędziowie również lubimy dobrą grę w piłkę. Ale i tak wizerunek sędziów nie jest często pozytywny. To zasługa mediów, które żyją sensacjami. Wiedzą, że sędzia nigdy nie zareaguje i łatwo jest im doprowadzić do spięcia między zawodnikami a sędziami. Kiedyś jeden z dziennikarzy nazwał mnie ‘sędzią mega aroganckim’. Zostało to obszernie opisane w gazecie. Wtedy pomyślałem sobie: ‘Nigdy z tobą nie rozmawiałem... tak więcz na jakiej podstawie masz prawo mnie tak nazywać?’. Kilka tygodni temu zostałem oblany piwem podczas rozgrzewki, jeszcze przed rozpoczęciem meczu. I tutaj winny jest sędzia? Ale trzeba sobie radzić w takich sytuacjach. Na szczęście nasza praca ma też wiele pozytywów, które sprawiają, że z przyjemnością dalej ją wykonujemy.

W 2019 r. był taki projekt, który przewidywał jeden dzień wspólnego treningu sędziów z drużynami piłkarskimi. Jak to wyszło?

W tym czasie udałem się do Charleroi. Tamten projekt służył zarówno poznaniu się, jak i wyjaśnieniu pewnych sytuacji związanych z grą. Bo, proszę mnie źle nie zrozumieć, mimo że to ich praca, wciąż jest wielu graczy, którzy nie znają dokładnie zasad gry. Taki dzień pomaga rozwiązać ten problem. Ale przede wszystkim ten projekt był miłym czasem, w którym mogliśmy się lepiej poznać. Trenujemy razem, jemy razem, rozmawiamy ze sobą i tak dalej. Co prawda nie można się stać nagle najlepszymi przyjaciółmi po jednym dniu, ale zawodnicy poznają osobę jakim jest ‘sędzia’ i odwrotnie. Kiedy potem spotykamy się na boisku, jest już inaczej. Traktujemy siebie nawzajem z większym szacunkiem.

Ta historia wydaje się być ogólnie znana: lepsze poznanie siebie po godzinach...

Poznawanie się poza godzinami zajęć - w tym przypadku rozgrywek - faktycznie zacieśnia więź. Robiąc razem rzeczy poza ‘czasem obowiązkowym’, poznajemy się bardziej z ludzkiej strony, a to tylko poprawia atmosferę w klasie czy na boisku. Tak więc ten projekt był prawdziwie salezjański. Powinniśmy jeszcze bardziej zintegrować ‘Don Bosco’ z mistrzostwami w piłkę nożną.  

Czy to może być jedna z tych form wymiany w odniesieniu do kibiców?

Nie przyzwalam oczywiście na takie akcje, jak rzucanie piwem, ale jest w pewnej mierze ‘logiczne’, że to oni częściej widzą w tobie ‘czarny charakter’, bo w ich oczach podejmujesz złe decyzje. Kibicują danemu klubowi i widzą grę z różnej perspektywy. A szczerze mówiąc, szczerze: trudniej było mi sędziować mecz młodzieżowy jako 15-latek niż teraz przed 20-tysięcznym stadionem. Teraz jest się niezauważonym, słyszysz kilka okrzyków i gwizdów, ale nic więcej. Dawniej, tych dwanastu rodziców stojących przy linii bocznej i krzyczących na ciebie, było znacznie gorsze. Słyszysz każde słowo, które na ciebie wykrzykują; to niemal konfrontacja twarzą w twarz.

A propos obowiązków: czy przy tak intensywnym życiu sportowym możliwe jest normalne życie rodzinne?

Często przebywam poza domem i owszem, jestem niezwykle zajęty. Ale pytanie należy zadać mojej żonie. Czy dla Lotte jest to do zniesienia? Kiedy mnie nie ma, musi sama zajmować się naszymi dziećmi i musi połączyć wszystkie prace domowe z pracą nauczyciela. Często jest więc dla niej o wiele trudniejsze niż dla mnie. Tego ludzie nie widzą i o to nie pytają. Wręcz przeciwnie, kiedy mnie nie ma, ludzie ją pytają ‘Jak się ma Nathan?’. Mam więc ogromny szacunek dla Lotte i jestem jej wdzięczny, że pozwola mi to robić.

Również Lotte jest nauczycielką?

Tak... Spotkaliśmy się tam, w 'Don Bosco'. W międzyczasie urodziła nam się dwójka dzieci, więc możliwe, że i one pójdą do 'Don Bosco'. Oboje w stu procentach zgadzamy się z tym stylem wychowania.

Tim Bex kończy wywiad ciekawym stwierdzeniem: “Przypadek czy nie... Kiedy wymieniałem z Nathanem moje ostatnie przemyślenia na temat piłki nożnej, weszła Lotte. Przez chwilę w mojej głowie pojawił się obraz Mamy Małgorzaty. Bo stojąca za nim silna kobieta nie dawała o sobie zapomnieć. Zadowolony, wsiadłem do samochodu. Dwa dni później usłyszałem w radiu: ‘Jaremczuk fauluje Diawarę. Sędzia Verboomen nie ma innego wyjścia, jak tylko wyciągnąć pierwszą żółtą kartkę po niespełna dziesięciu minutach’. Czapki z głów dla Nathana za to, że żyje duchem Księdza Bosko w tak inspirujący sposób, a Ksiądz Bosko z pewnością jest z niego dumny.

Tim Bex

InfoANS

ANS - “Agencja iNfo Salezjańska” - jest periodykiem wielotygodniowym telematycznym, organem komunikacji Zgromadzenia Salezjańskiego, zapisanym w Rejestrze Trybunału Rzymskiego pod nr 153/2007.

Ta witryna używa plików cookies także osób trzecich w celu zwiększenia pozytywnego doświadczenia użytkownika (user experience) i w celach statystycznych. Przewijając stronę lub klikając na któryś z jej elementów, wyrażasz zgodę na korzystanie z plików cookies. Chcąc uzyskać więcej informacji w tym względzie lub odmówić zgody, kliknij polecenie „Więcej informacji”.