„Podczas nowenny przed uroczystością św. Jana Bosko, kiedy odbywaliśmy peregrynację z jego relikwiami po wioskach, podszedł do nas nauczyciel ze szkoły średniej i zapytał, w jaki sposób można zostać salezjaninem współpracownikiem” - informuje salezjanin koadiutor z tej wspólnoty i dodaje: “Był to dla nas dar od Księdza Bosko, ponieważ nigdy wcześniej nie rozmawialiśmy z nikim o salezjanach współpracownikach”.
Salezjanie cieszyli się z tego zainteresowania, ale nieco poczekali, aby sprawdzić, czy ów entuzjazm nie okaże się czymś ulotnym i przemijającym. Tak się jednak nie stało. Co więcej, kolejne osoby wyraziły chęć zostania salezjanami współpracownikami. „W ciągu ostatnich trzech miesięcy postanowiliśmy poświęcić czas na ‘bycie z ludźmi’. Odwiedzaliśmy wioski, rozmawialiśmy z ich mieszkańcami i uważnie wsłuchiwaliśmy się w ich oczekiwania, aby lepiej zrozumieć kontekst społeczno-duszpasterski, który był dla nas nowy. Na pytanie, dlaczego chcą zostać współpracownikami salezjanów, najczęstszą odpowiedzią było to, że poznali Księdza Bosko i salezjanów, i spodobał im się sposób, w jaki odnosimy się do młodzieży i ludzi” - powiedział ks. Maravilla.
“Ta pierwsza grupa kandydatów – stwierdził trzeci z salezjanów misjonarzy na Vanuatu, ks. Moïse Paluku – daje nam wiele nadziei, ponieważ widzimy, jak charyzmat Księdza Bosko zapuszcza korzenie w tym nowym kraju, stopniowo nabierając kształtu. Rozpoczęcie formacji pierwszych kandydatów na salezjanów współpracowników pozwoli zapewnić solidne korzenie charyzmatowi i misji Księdza Bosko tutaj, nie ograniczając się jedynie do pojedynczych osób”.
„Na początku martwiłem się – kontynuuje ks. Maravilla –ponieważ mieliśmy niewiele środków, czasami brakowało nawet niektórych niezbędnych rzeczy. Ale ludzie nie tylko nas przyjęli, ale dosłownie objęli nas całym sercem, sprawiając, że poczuliśmy się, jakbyśmy byli tu już od dawna. W swojej prostocie wciąż przychodzą, przynosząc nam jedzenie ze swoich ogrodów, uświadamiając nam, że są z nami. Wszystko to stało się, ponieważ poznali Księdza Bosko i poczuli się pociągnięci jego misją i charyzmatem”.
“Ta pierwsza grupa kandydatów na salezjanów współpracowników – oświadczył na koniec dyrektor placówki misyjnej – to tylko jeden z wielu prostych znaków, które odczytaliśmy oczami wiary, a które uświadamiają nam, że tutaj sam Ksiądz Bosko sprawia, że wszystko idzie naprzód, chcąc zrealizować swój misyjny sen dotyczący Oceanii, gdzie widział rzesze młodzieży, które wołały: ‘Przyjdźcie nam z pomocą’”.
